Wpisy

  • poniedziałek, 05 września 2016
  • środa, 24 sierpnia 2016
    • I znów lato się chyli ku końcowi

      Być może zbyt wcześnie myślę o tym, że zaczyna się jesień, ale jutro wracam już do Wielkiego Miasta, więc żegnam się z wsią, z dniami pełnymi lenistwa, hamakiem, rozgwieżdżonymi nocami na balkonie i brakiem budzika. Choć dzisiaj nastawiłam alarm - na 4.55, żeby jeszcze popatrzeć na poranne mgły nad łąką i rzeką. Było mi tu całkiem dobrze. Bałam się, że będę bardzo tęsknić za miejskim życiem, znajomymi, że zamęczy mnie rodzina. Jasne, cieszę się, że wracam do swojego mieszkanka, gdzie mam totalny luz i jestem całkowicie panią domu. A z drugiej strony - fajny był to czas. Dawno nie byłam tak długo w otoczeniu rodziny, sąsiadów. Ma to swój urok. Zwłaszcza, gdy jest się już trochę "gościem", gdy szanują twoją odrębność wyrobioną przez te lata z dala od domu, jednocześnie przyjmując jak swojego. 

      Myślałam, że będę bardziej zmotywowana do powrotu do pracy, może nawet stęskniona, ale nie jestem. Zirytował mnie wczoraj mocno sms od rodziców jednego z chłopców, z którym będę pracować od września. Nie umiem jeszcze niestety jasno i wyraźnie powiedzieć "proszę nie pisać do mnie na prywatny numer o 22", "albo proszę nie nadużywać mojego prywatnego numeru". Tak w ogóle to nie umiałam odmówić podania tego numeru. Być może muszę się tego nauczyć, a być może ten mój brak asertywności będzie mi już towarzyszył. W tego typu pracy jest dość sporym utrudnieniem. Co zrobić, żeby nie dać sobie wyleźć na głowę? W poprzedniej pracy było to trochę rozwiązane poprzez system placówki, choć i tak byłam jedną z tych, które rodzicom pozwalają na zbyt wiele. Tutaj, gdzie pracuję teraz każdy tworzy swój system współpracy z rodzicem. Boję się, że polegnę i dam wyssać z siebie wszystkie soki. 

      Cały zeszły rok szkolny był dla mnie trochę jak takie przedłużone wakacje. Zdecydowanie się nie przepracowywałam. Korzystałam z dużej ilości wolnego czasu. Po dwóch latach w poprzedniej placówce naznaczonych chronicznym przemęczeniem i życiem tylko pracą, trochę zachłysnęłam się tym, że teraz jest inaczej. Praca zdecydowanie nie była wiodącym wątkiem, o czy już wiele razy i do znudzenia pisałam. Plan na ten rok jest taki, żeby znaleźć złoty środek. Chcę pracować i zarabiać nieco więcej niż w poprzednim roku, doszkalać się, ale mimo wszystko zamknąć czas pracy w 30 godzinach tygodniowo, doliczając do tego przygotowanie materiałów, aktualizowanie dokumentacji itp - 35 godzin. Taki jest plan. Początkiem sierpnia zaczęłam myśleć, gdzie znaleźć dla siebie miejsce poza swoim podstawowym etatem (który ma oczywiście 18 godzin). No i skończyło się to tak, że zostałam zaproszona do zespołu, który ma rozkręcić nowo powstałą prywatną poradnię. Szczegółów jeszcze nie znam, ale liczę, że będzie atrakcyjnie i motywująco. 

      Wracam jeszcze na chwilę do ogrodu, choć zimno to chcę jeszcze chwilę pobujać się na hamaku...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      środa, 24 sierpnia 2016 11:19
  • wtorek, 02 sierpnia 2016
    • Kopę lat

      Zamilkłam tutaj na dłuższy czas. Ostatnie miesiące dały mi tyle zdarzeń, emocji, całkiem od siebie różnych, a nawet przeciwstawnych, że wystarczyłoby tego na kilka lat. Chociaż właśnie może tak ma być - że się dzieje. W każdym razie nie miałam już zbytnio przestrzeni na to, żeby wiele myśleć o pracy. Dryfowałam pomiędzy czarną dziurą i myśleniem, że nic już nie będzie dobrze, próbami mobilizowania się do działania, poprzez dostrzeganie szansy w miejscach i ludziach, o których wcześniej nawet nie myślałam, po to by później okazało się, że niezależne od nas sprawy w jednej chwili potrafią wszystko wywrócić do góry nogami i zamknąć drogę, którą dopiero co znaleźliśmy. Tak jest na przykład wtedy, gdy będąc w beznadziei, obok pojawia się ktoś, kto przynosi mnóstwo szczęścia i pokazuje najpiękniejsze strony życia, których nawet wcześniej nie znałaś. Zaczynasz wierzyć, że i tobie może przytrafić się coś wspaniałego. Dostrzegasz, że to co wcześniej wydawało ci się rajem, było tylko marną namiastką. Serio, marną. Dajesz się prowadzić, inwestujesz, jest coraz lepiej. A potem czar pryska, bo okazuje się, że ktoś, kto podniósł cię z kolan, nagle sam wpada w dziurę i na dodatek ma niepodlegający dyskusji powód. Możesz wtedy tylko próbować przewartościować swoje myślenie i tłumaczyć sobie, że niepotrzebnie narzekałaś, że wszystko przed tobą, bo nie masz problemów bez wyjścia i bić się w pierś za swoje wcześniejsze użalania. Tylko to nie jest proste i łatwo tę perspektywę stracić z oczu, a wtedy zatacza się koło i wraca się do punktu wyjścia. I niestety chce się wrócić do marnych namiastek. 

      Tak, nie umiem mówić wprost i konkretnie o tym, co się wydarzyło. Nie umiem napisać: ten był taki, zrobił to i tamto, a potem pojawił się kto inny, zachowywał się tak i tak, stało się to i to. No ale może też nie potrzebuję. Ważne, że mogę jakoś podsumować swoje myśli i refleksje, nazwać je. To też dobra rzecz. 

      Mam wakacje. Jak nauczyciel. W maju, czerwcu nasiliły się trudności jednego z moich podopiecznych, a przez to, że i sama miałam wtedy wspomniany burzliwy czas, byłam bardzo drażliwa. Szybko w pracy się irytowałam, co wcale służyło temu, by młodemu jakoś pomóc. Dlatego wyczekiwałam już tych wakacji, potrzeba zdystansowania się była duża. W mojej byłej pracy cieszyłam się jak durna z dwóch tygodni urlopu w wakacje, a tutaj już martwię się, że zostało mi tylko miesiąc wolnego ;) Obijam się, czytam książki, bujam w hamaku, odpoczywam od Wielkiego Miasta. Jest dobrze. Nawet nienajgorsza jest myśl o powrocie do pracy. Tymbardziej, że doczekałam się - dostanę swoje dzieci, będę terapeutą prowadzącym. Wiatr w żagle. Sama opracuję programy terapeutyczne, sama będę rozmawiać z rodzicami, prowadzić obserwacje i badania. Ciężej, jasne. Pewnie będę marudzić. Aczkolwiek poczucie sprawstwa w tym co się robi, jest chyba dla mnie rzeczą podstawową. Czymś, co sprawia, że ta praca nie jest tylko gwarantem środków na życie, ale daje poczucie sensu, mobilizuje do rozwoju, nauki i w razie, gdy inne rzeczy zawodzą, staje się azylem, w którym możesz stwierdzić, że cokolwiek by się w życiu nie działo - mam do spełnienia misję. 

      Matko, w jakie tony uderzyłam. Smętnie, a na końcu niemal patetycznie. Chyba za dużo już tego wolnego ;) 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 sierpnia 2016 12:19
  • czwartek, 24 marca 2016
    • Wielkanoc

      Wielki Czwartek. Dla mnie ważny dzień. Od skończenia studiów po raz pierwszy mam wolne tego dnia. Nie urlop. Wolne z urzędu, normalnie mi przysługujące bez proszenia, zastanawiania się czy się uda i tak dalej. Zostałam w Wielkim Mieście, nie chciałam jechać do siebie na wieś i skupiać się na porządkach, ciastach i folklorystycznych elementach przeżywania świąt. Trzeba jednak przyznać, że w tym wszystkim na wsi jednak już od Wielkiego Czwartku czuje się podniosłą atmosferę, pewnego rodzaju napięcie. Tutaj normalne życie. A autobusach ludzie gadają trochę o świątecznych porządkach, planach na te dni, ale jakoś poza tym jest normalnie. (Nie wiem czego innego oczekiwałam, ale czegoś jednak mi trochę brak). 

      Planowałam w spokoju spędzić te dni, trochę podumać, poczytać, pospacerować. Jednak uznałam, że wykorzystam ten czas w sposób nie dający dużego pola do tego, by go zmarnować. Pojechałam do domu dziecka (drugiej pracy). I zobaczyłam jak trudny to okres do przeżycia dla wszystkich w takim miejscu. Trudniejszy niż zwykle. I wtedy wszystko, co wiem o dzieciach, o sposobach wsparcia, wszystko co jest normalnie dość skutecznym narzędziem w pracy z dziećmi, staje się bezużyteczne. Nie ma czegoś takiego jak profesjonalizm, bo zaczynasz myśleć tylko o tym jak dobrze było mieć normalne dzieciństwo i w Wielki Czwartek zbierać ochrzan od własnej mamy za to, że pokój jeszcze nieposprzątany. 

      A na te święta życzę sobie i tym, którym takie życzenia też pasują, by dostrzec, że są większe Sprawy na tym świecie, że jest Moc silniejsza od naszych codziennych problemów, przyziemności, niespełnienia w pracy i złamanego serca. Są. I można z Tego skorzystać. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wielkanoc”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 marca 2016 17:01
  • sobota, 19 marca 2016
    • Tęsknotki, plany i sama nie wiem co

      Z poprzednią pracą wiążą mnie wciąż relacje, powiedziałabym nawet, że przyjaźnie, które w tym miejscu się nawiązały. Siłą rzeczy rozmawiamy o tym co tam się dzieje, o konkretnych dzieciach, pracownikach, sytuacjach. Rozumiem emocje, o których mówią moi znajomi. Są one daleko za mną. I chociaż trochę za tymi emocjami tęsknię i czasem chciałabym się poczuć tak bardzo przepełniona nimi, zmęczeniem i zaangażowaniem w pracę, to jednak oddycham z ulgą, że nie muszę.

      Liczę, że w obecnej pracy przydział obowiązków na nowy rok szkolny będzie zakładał jakąś większą moją samodzielność i moc sprawczą w terapii ;) Bo jednak trochę brak...jednak piecząteczka troszkę zakurzona i biegłość w rozmowach z rodzicami jakaś zachwiana...Mam nadzieję, że coś się zmieni w tej kwestii. 

      W drugiej, nieaustystycznej pracy dobrze. Acz mało tam bywam. Podoba mi się, ale wciąż nie ma we mnie wewnętrznej zgody na pełen entuzjazm z robienia czegoś, co odbiega od typowej pedagogiki specjalnej ;) Więcej na ten temat innym razem.

      Tymczasem nadchodzi wiosna. Oprócz większego entuzjazmu w różnych prywatnych sprawach, nabieram wiatru w żagle w rozwoju zawodowym: w najbliższym czasie szkolenie, warsztaty, konferencja i start w szkole psychoterapii! Tak! :)  

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      sobota, 19 marca 2016 18:24
  • czwartek, 28 stycznia 2016
    • Ferii prawie koniec, praca nowa dodatkowa

      Nie minął miesiąc, a ja znów wracam z wyjazdu, bo znów miałam dłuższe wolne. 

      Jutro pierwszy dzień w nowej pracy. Tzn. drugiej, dodatkowej pracy. To tak w ramach zmian :) Praca jest nieautystyczna! Choć jak najbardziej w zawodzie. W domu dziecka, głównie na poziomie konsultacyjno-dokumentacyjnym. Z tego co wstępnie się dowiedziałam to historie z serii nieneurotypowych też mam spore szanse tam przeżyć. Choć oficjalnie wszyscy podopieczni są tam w tzw. normie. Oficjalnie bez diagnoz. Nieoficjalnie ponoć bywa różnie. Zobaczymy. Może zacznę znów wpadać w zawodowe spełnienie, na którego brak tak ostatnio narzekam. 

      Ciężko się wraca do wielkiego miasta jak zwykle. Choć tym razem w nieco lepszym nastroju. 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 stycznia 2016 17:29
  • wtorek, 19 stycznia 2016
    • Zmiana jest jedyną stałą

      Ciągle ostatnio coś się dzieje. Doprowadziłam do tego, że, jak w tytule - jedyną stałą rzeczą są u mnie ostatnio zmiany. Zmieniam lokum. Pakuję rzeczy do przeprowadzki - tak spędzam początek ferii, które po raz pierwszy mam wolne :) 

      Przejrzałam cztery pudła kserówek, notatek, zeszytów ze studiów! Ile ciekawych rzeczy się czytało, jeej. Już nawet nie pamiętałam. Niestety większość musiałam wyrzucić. Tyle tego było, że nie ma sensu wozić wszystkiego za sobą. I tak większości nie używałam i pewnie bym nie użyła, bo jak czegoś potrzebuję to szukam po prostu w książkach. Zostawiłam trochę różnych arkuszy diagnostycznych, kilka najciekawszych artykułów. Przeglądając to wszystko trochę pożałowałam, że odkąd pracuję to umyka mi wiedza z obszarów innych niż autyzm. Od dawna nie czytałam prawie nic na temat innych zaburzeń, nie szkoliłam się z czego innego. Szkoda. Aczkolwiek zamierzam to ZMIENIĆ ;) Przede mną w najbliższym czasie dużo wiedzy do przyswojenia, nie na temat autyzmu. Ale o tym innym razem.

      Przy okazji tych porządków udało mi się w końcu wyrzucić jakieś karteluszki z wykładów z pierwszego roku, które trzymałam na pamiątkę, a i tak oglądałam to tylko przy kolejnych przeprowadzkach. Odzieram się ostatnio ze swojego sentymentalizmu. Brutalnie i na siłę. To w pewnym sensie rozwój.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 stycznia 2016 18:00
  • niedziela, 03 stycznia 2016
    • Koniec przerwy

      Jutro do pracy. Po półtora tygodnia wróciłam do miasta i w zasadzie to...nic. Nie czuję poddenerwowania przed powrotem do pracy (to tak można), ale entuzjazmu i ciekawości niestety też nie. Akceptuję po prostu fakt, że to jutro. Nie oczekuję, że wydarzy się coś inspirującego, czy pobudzającego do myślenia. Niestety :( Rutyna? Poczucie braku sprawczości? Pewnie coś w tym stylu. 

      Miasto nie powitało mnie też szczególnie. Cztery ciche ściany mieszkania. Bigos jeszcze domowy poświąteczny, opadające igły z jodłowych gałązek w pokoju. Iskra nadziei, że "najlepsze wciąż musi przyjść", trochę pogodzenia, że jest jak jest, trochę smutku, że właściwie to dlaczego. 

      2015 rok to zdecydowanie rok zmian i przemian. Wprowadzanie nowości w życiu zaczęłam od zmiany pracy. Mama jednego z moich ówczesnych podopiecznych powiedziała wtedy: "zmienia pani pracę-ok; ale radzę nie robić rewolucji w życiu, jedna zmiana na razie wystarczy". Pokiwałam głową, uśmiechnęłam się i robiłam swoje, a teraz jej słowa wracają do mnie codziennie. 

      2016! Życzę sobie powodzenia! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 stycznia 2016 15:46
  • czwartek, 31 grudnia 2015
    • W ostatni dzień roku

      Plan na przerwę świąteczną (poprzedni wpis) był taki, żeby usiąść pod choinką i stwierdzić, że w gruncie rzeczy wszystko jest ok. W sumie to chyba nawet się udało. Jestem dość spokojna, może smutna trochę i melancholijna, ale przecież dość spokojna. Nie wybiegam daleko w przyszłość, nie rozdrapuję, nie grzebię się w tym, co mi się w tym roku nie udało. Nieszczególnie też mam ochotę wspominać miłe chwile, które pewnie nie wrócą. Chyba jestem tu i teraz w to sylwestrowe popołudnie spędzane z herbatą, kocem, choinką, kotem i muzyką. I tak od tygodnia. Nie odpoczywam, bo i zbytnio nie mam od czego, nie wychodzę nigdzie, bom chora, nie planuję nic na najbliższy czas, bo i co mam planować, w poniedziałek po prostu wrócę do stałego rytmu życia - praca, dom, śpiewanie, pływanie, przyjaciele. Ot tak, po prostu sobie jestem. 

      Czekam na dobre dni w nowym roku, powiewy świeżości w pracy, domu, sercu. 

      Żeby cokolwiek w tym wpisie było w tematach zawodowych, to powiem, że w święta przy okazji wszelakich spotkań usłyszałam niezliczoną ilość razy "ty to musisz mieć cierpliwość", "ja bym się nie nadawała", "nie jest ci szkoda tych dzieci?"...itp. Jak zawsze, gdy mowa o pracy. W tym roku do zestawu pytań o pracę doszło jeszcze, czy na państwowej posadce lepiej. Wszyscy, nie czekając na odpowiedź wiedzą, że lepiej, a ja nieśmiało odpowiadam, że "zależy jak na to spojrzeć...generalnie to mniej męcząco, ale...", chyba i tak dalej nie słuchają, przecież najważniejsze, że teraz siniaków nie mam :D 

      Aaaa, rozmawiałam też w święta z rzadko spotykaną ciocią, która laaata temu pracowała w tzw. "szkole życia", ale pracowała tylko z "debilami"*. Z "idiotami i imbecylami"* nie. "Tobie się zdarzają idioci i imbecyle? Oj, to ciężko masz...do nas poniżej debila to nie przyjmowali. Kochałam tę pracę, te dzieci. Oj kochałam. Serce się raduje, że ktoś w rodzinie też się tym zajął." Budująca to była rozmowa. 

      * dawny podział stopni niepełnosprawności (debilizm - lekki, imbecylizm - umiarkowany, idiotyzm - znaczny i chyba kretynizm - głęboki); znałam z książek, a pierwszy raz usłyszałam właśnie w wydaniu cioci, żeby ktoś go używał w praktyce :) 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      czwartek, 31 grudnia 2015 15:41
  • sobota, 19 grudnia 2015
    • Inaczej

      Rzadko tu zaglądam. Z racji tego, że pisałam tu o pracy. Teraz wiodącym wątkiem mojego życia nie jest praca, a to co dzieje się poza nią. To główna zmiana, jaka nastąpiła po wrześniu. Czasem żałuję, że tak jest, bo to wbrew pozorom wygodne - większość dnia w pracy, później wiele można tłumaczyć zmęczeniem (a nawet wyczerpaniem) i brakiem czasu. Teraz nic nie mogę tłumaczyć w ten sposób, to mobilizuje ale i zobowiązuje do tego, żeby pozałatwiać sprawy, które były ciągle odkładane, zająć się tymi obszarami, które w jakiś sposób kulały i znaleźć sobie konstruktywne zajęcia, żeby czas nie przelatywał przez palce. Tak też zrobiłam, pociągnęło to za sobą szereg innych decyzji, zmian i nowych planów. Zajęć czasem mam aż nadto. Niby nowy powiew, nowa nadzieja, nowe znajomości, ale zdecydowanie jest to bardzo burzliwy i trudny okres. Chyba powinnam się cieszyć tym obecnym "tu i teraz", bo nie jeden chciałby mieć pracę w zawodzie, dużo wolnego, czas i siłę na pasje, naukę, przyjaźnie. Tak mam, a ciągle jestem niespokojna. 

      Święta za pasem, rok temu niemal odliczałam godziny do wolnego i bardzo zasłużonego odpoczynku. Teraz też na to czekam, ale głównie dlatego, że jestem zmęczona miastem, byciem w ciągłym ruchu, wśród ludzi. Zwyczajnie chcę posiedzieć w dresie przy choince i z przekonaniem pomyśleć, że w gruncie rzeczy to przecież wszystko jest ok. 

      Dobrych Świąt!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      glesman1989
      Czas publikacji:
      sobota, 19 grudnia 2015 11:56

Zakładki

  • Http://elemej.blogspot.com/

  • Http://perypetiemlodejpielegniarki.blogspot.com/

  • Http://pokojnauczycielski.blox.pl/html

  • Http://stacjaautyzm.blogspot.com/

  • Http://www.zuzanna-bloguje.blogspot.com/

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa